Oktawia
Pierwszy dzień był dla mnie bardzo stresujący. Wiedziałam, że dogadam
się tylko po hiszpańsku. Po przyjściu zostałam mile przywitana. Poznałam
tam kucharkę z Francji, która od razu przyszła do mnie z telefonem i
zaczęła rozmawiać przez tłumacza. Mało co zna angielski, więc mówiła
przeważnie po hiszpańsku. Z dnia na dzień czuje się tam swobodniej mimo
że dwie pozostałe kucharki mówią tylko w swoim języku ojczystym.
Dania nie są skomplikowane więc łatwo je zapamiętać najczęściej jestem
przy grillu gdzie je wydaję. Kucharki chciały poznać nasze smaki więc
zaproponowałam ruskie pierogi. Wszystkich produktów nie miałam do
dyspozycji ale najgorsze nie wyszły.
Pierogi były smaczne ale kucharki dodałyby więcej cebuli a mniej pieprzu.
Arek
Swoje praktyki odbywam w restauracji El balneario nuestra señora del
carmen. Znajduje się ona tuż przy morzu. Jest ona dość duża. Gdy w
pierwszym dniu mieliśmy oprowadzenie po restauracji, pracownicy wydawali
się być pozytywnie nastawieni do nas. Najgorsze jest to, że na całą
kuchnię, 2 osoby mówią po angielsku. Myślałem, że może to być problem,
ale na całe szczęście wszyscy pokazywali co mamy robić.
Wykonywaliśmy podstawowe czynności jak obieranie czy krojenie. W trakcie
pracy mieliśmy zapewniona przerwę na obiad, który był pyszny.
Krzysiek
Generalnie z Tomkiem do pracy przyszliśmy z wielkim uśmiechem na ustach. Poznaliśmy dwóch szefów kuchni, którzy są super. Ogólnie zaczęliśmy od robienia kanapek następnie rozdzielili nas i robiliśmy dwie inne czynności. Ja smażyłam, a Tomek pakował próżniowo. Na koniec pierwszego dnia gdy przyszła kolejna zmiana to szefowie zabrali nas na taras-restauracja na samej gorze z której są piękne widoki. Dziś czyli już 4-go dnia zrobiliśmy z Tomkiem tradycyjna potrawę hiszpańska czyli Paelle-smakowała super. W paru słowach ujmując. Ludzie super, dogadanie się nie jest problemem. Pozdrowionka z Malagi.
Generalnie z Tomkiem do pracy przyszliśmy z wielkim uśmiechem na ustach. Poznaliśmy dwóch szefów kuchni, którzy są super. Ogólnie zaczęliśmy od robienia kanapek następnie rozdzielili nas i robiliśmy dwie inne czynności. Ja smażyłam, a Tomek pakował próżniowo. Na koniec pierwszego dnia gdy przyszła kolejna zmiana to szefowie zabrali nas na taras-restauracja na samej gorze z której są piękne widoki. Dziś czyli już 4-go dnia zrobiliśmy z Tomkiem tradycyjna potrawę hiszpańska czyli Paelle-smakowała super. W paru słowach ujmując. Ludzie super, dogadanie się nie jest problemem. Pozdrowionka z Malagi.








